|
Blog > Komentarze do wpisu
Pora mnie dobić!
Kochana Danusiu! Nie żartuję. Wyobraź sobie, że znowu choruję. Ledwo wygrzebałam się z poprzedniego przeziębienia, które przeszło na anginę, po antybiotykach - mimo osłonowych - leczyłam ostro doły. Wczoraj rano byłam wesolutka, że mi już nic nie dolega, a wróciłam z kiosku zakichana po pas. I mam totalnie z głowy, bo wiesz, jak można się czuć, jak na okrągło leci człowiekowi z nosa. Próbuję cokolwiek (inhalacje, smarowidła jakieś), ale - nie oszukujmy się - przecież wiem, że za tydzień przejdzie! Głowa boli, oczy bolą, spać nie można - co to za życie? Zważywszy, że doły mi nie zdążyły przejść, wnioskuję jak w tytule. A już na pewno nie jestem w stanie pisać. Wróciłam do starych listów do Ciebie i widzę, że tak jest praktycznie co roku, więc nie należy się może dziwić. Trzeba tylko czekać na wiosnę, słońce, ciepełko. Mam nadzieję, że wtedy wszystkie bóle miną. Dzisiaj jednak musiałam jeszcze napisać, bo nie mogę nie wspomnieć w ogóle na temat tej emerytury, na którą czekam z niecierpliwością od paru lat. Przypomnę Ci, że jestem rocznik 55 i mam jakby bliżej już niż dalej. Różne zdania i opinie są na temat, i przecież codziennie słucham tego wszystkiego. I tylko bardzo bym chciała, żeby ta dyskusja przeciągnęła się do 2015 roku. Ja sobie wtedy pójdę na emeryturę i wtedy niech się dzieje, co chce. Gdybym wiedziała, co się będzie działo, to w życiu nie pisała bym się na ten kiosk. Szukała bym intensywnie jakiejkolwiek stałej pracy. Miałam wtedy 10 lat mniej, byłam zdrowa, sprawna i jeszcze mogłam wiele zdziałać. Mąż już był przecież na emeryturze - on już od dawna nie musi pracować. Ten kiosk wzięliśmy właściwie dla mnie (mojej pracy), bo wydawało nam się, że po co czegoś szukać daleko, a i mąż pomoże. Właściwie kiosk jest na niego, bo jako emeryt płaci tylko składkę zdrowotną. Ja mam wypracowane 23 lata i właściwie mogłam tylko czekać spokojnie na emeryturę.
Pracowałam (w biurze - byłam maszynistką) od 20 roku życia (zaraz po maturze). Potem wzięłam ślub, po roku urodziłam 1 dziecko. Miałam pracować dalej (wtedy były bardzo dobre i tanie żłobki), bo mąż studiował dziennie i trzeba było utrzymać rodzinę, ale nasi rodzice złożyli się i byłam rok na wychowawczym (bezpłatnym). Ponieważ planowaliśmy czwórkę dzieci co dwa lata - trzeba było urodzić. Oczywiście po paru miesiącach pracy - urodziłam 2 dziecko i znowu poszłam na macierzyński. Tym razem po macierzyńskim dzieci poszły od razu do żłobków (do dwóch z powodu różnicy wieku). Niestety - młodszy bardzo chorował, nie działały na niego żadne antybiotyki i lekarze stwierdzili, że tylko zmiana klimatu pomoże. Ponieważ mąż skończył szczęśliwie studia - mogliśmy przenieść się na południe Polski, na wieś. Oczywiście - ja na wychowawczy. Dwa lata po drugim urodziłam 3 dziecko i znowu macierzyński i wychowawczy, potem 4 dziecko i wróciliśmy prawie w rodzinne strony. Poszłam znowu do pracy po 6 latach wychowawczego. Fuksem dostałam pracę w biurze i pracowałam tam dobrych kilka lat. Potem reorganizacje i rozpad zakładu pracy. Poszłam na studia zaoczne. Jeszcze się załapałam do kilku legalnych prac (m.in. jako prezes małej spółdzielni mieszkaniowej i jako barmanka), ale potem nie mogłam znaleźć już nic. Po rozwodzie zaczęłam jeździć do pracy do Niemiec - oczywiście na czarno. Potem miałam legalny epizod w hipermarkecie, ale też zwolnili (byłam najstarsza). Wyjechałam "za chlebem" do Niemiec z myślą, że na stałe. Tam pracowałam dłużej też na czarno, a jak wróciłam jednak, bo nostalgia mnie zżerała (i mój portfel - telefony!), to cieszyłam się, że chwyciłam cokolwiek na czarno, żeby móc wyżyć. W tej chwili nie znajdę żadnej pracy (legalnej). Sama nie będę płacić na zus, bo po prostu mi się nie opłaca. Nie chcę także mieć już jakiejś bajecznej emerytury - starczy mi najniższa, bo razem z mężowską damy radę. Chciała bym mieć tylko ten komfort, żeby mieć parę złotych i nie musieć pracować. Zwłaszcza tak długo. Poza tym - mój mąż jest 16 lat starszy i chociaż jest w bardzo dobrej kondycji (lepszej na pewno niż ja) - nie mam sumienia zmuszać go do pracy tak długo, a sama tego kiosku nie ogarnę. W końcu jemu też się należy odpoczynek, bo on pracował od 14 roku życia (pływał, a ma taką emeryturę, że żony nie utrzyma!). Nie mam poczucia, że się w życiu obijałam.Wychowanie czwórki dzieci dało mi popalić. Jeżeli ktoś myśli, że nie odbiło się to na moim zdrowiu i finansach, to jest bardzo naiwny. Pracowałam, kiedy tylko mogłam. Brałam pracę do domu (najróżniejszą, bo i przepisywałam na maszynie, i szyłam pościel chałupniczo, i haftowałam do Cepelii) - wszystko w tzw. międzyczasie. Między pracą zawodową, gotowaniem, sprzątaniem, praniem itp. I co z tego??? Jestem bardzo zmęczona. Po "przejrzeniu" zaczęłam się strasznie sypać, ciągle niedomagam. Właściwie marzę o normalnej pracy, w której mogła bym chodzić na L4 na siebie, bo kiedyś (jak były małe) to chodziłam tylko na dzieci. I nie był to odpoczynek. Niestety - pracować do 67 i dalej mogą tylko ci, którzy już legalnie pracują i pod warunkiem, że nikt ich nie zwolni z tej pracy. Inni nie maja szans. Ja też. Dlatego proszę usilnie: dajcie mi dogorywać na emeryturze za 3,5 roku! Albo niech mnie ktoś dobije, bo i tak sama się zamęczę! piątek, 24 lutego 2012, rest5
Komentarze
ikanore
2012/02/24 08:35:19
Powiedziałabym , że ''to nie jest kraj dla starych ludzi'' , gdyby nie fakt , że my przeca młode wszystkie jesteśmy . Zresztą dla młodych , to ten kraj też nie jest ...
2012/02/24 08:46:36
nie znam się na przepisach ale są przecież jakieś świadczenia przedemerytalne? albo ostatecznie renta chorobowa?
2012/02/24 10:59:14
Wiesz, w sumie już jakiś czas temu zdając sobie sprawę ze stanu finansów ZUS - u i sytuacji demograficznej doszłam do wniosku, że skazana jestem na pracę przez całe życie. I nawet zdążyłm się już z tą myślą pogodzić (plany premiera nie są wcale dla mnie zaskoczeniem, bo ktoś prędzej czy później takie rozwiązanie będzie musiał wprowadzić), ale widzę jeden dość poważny problem - powiedz mi który pracodawca jeśli będzie miał wybór pomiędzy sprawnym trzydziestolatkiem, a dużo mniej wydajnym sześdziesiąt+ pracownikiem będzie trzymał tego drugiego? Wyobrażasz sobie sześdziesięciosiedmioletniego przedstawiciela handlowego, przemierzającego tygodniowo tysiące kilometrów albo murarza dźwigającego cegły? Albo dobiegającą siedemdziesiątki przedszkolankę biegnącą na żwawymi czterolatkami? Nie mam pojęcia jak to ma funkcjonować właśnie z tego względu...
2012/02/24 13:04:22
Przeczytalam, ale poza "zycze zdrowia" nic wiecej napisac nie moge;/
2012/02/24 17:36:56
Zostało niewiele do emerytury ,ale przy nowych zmianach nic nie wiadomo.Przykre to ,że teraz ,kiedy jest mnóstwo czasu i dzieci na swoim nie ma gdzie pracować .Tak właśnie ma moja siostra ,która nie może znależc pracy ,jej zakład rozwiązany i ona po 50-siątce.Jeżdzi czasem do opieki nad starszymi do Włoszech lecz wszystko ma swoje plusy i minusy ,bo dom zostaje bez jej opieki i denerwuje się .
2012/02/24 18:55:15
Staram się nie myśleć o przyszłości. Wiem, że to zachowanie strusia, ale tak jest lepiej. Nie mam żadnego wpływu na decyzje rządu. Jestem pionkiem, z którym żadna z ekip rządzących nie liczyła się i liczyć nie będzie. Pracować do 67 roku życia? Przecież nawet nie dożyję...
Restku, przytulam* 2012/02/25 07:24:58
No właśnie, no właśnie... Jestem inteligentna, wykształcona, rozumiem - ale od jakiegoś czasu czuję się zagubiona i oszołomiona- że nie rozumiem! Reforma oświat- miało być tak dobrze, a na pewno- miało BYĆ! Ja douczona, reforma zmieniona. Teraz emerytury- nie mam kogo zapytać, co będzie ze mną za kilkanaście lat, kto się MNĄ zaopiekuje, gdzie najbliższy, fajny dom dziennego pobytu (pomysł na Uniwersytet Trzeciego Wieku mi przeszedł)- ja naprawdę wierzę w celowość takich domów. A co będzie z młodymi ludźmi- opieka dla małych dzieci i pełna tolerancja dla matek na zwolnieniach? Do mnie najlepiej przemówił premier Pawlak- nadzieja, że pomogą dzieci (ale chyba te zamożne) i inwestycja w nieruchomości. Mnie stać na nieruchomość stałą, żeby nie określić - WIECZNĄ. To w ogóle nie jest kraj dla ludzi, to jest poletko doświadczalne dla reformatorów! D
2012/02/25 15:24:01
Podziwiam cie za wychowanie 4 dzieci. ja sie odważyłam tylko na 1, może dlatego, że szybko był rozwód. Nie poddawaj sie chorobie. Trzymaj sie i mysl pozytywnie.
Zdrowia ci życzę. 2012/02/28 18:45:19
Ja tak myślę,że powinni przedłużyć wiek emerytalny do 100 lat-problem mieliby z głowy.To jest masakra co się teraz dzieje.Czy ja w ogóle dożyję emerytury,czy w ogóle uda mi się tyle wypracować? Ja również mam starszego od siebie faceta (o 18 lat),który dużo mi pomaga,zawsze mogę na niego liczyć-zawsze pocieszy,znajdzie rozwiązanie w sprawach,w których ja myślę,że nie ma wyjścia.Kocham go za wszystko,za to,że ze mną jest.
Życzę dużo zdrowia i pogody ducha. 2012/02/28 19:23:54
Niestety kobiety zawsze dostaja po tylkach, jesli chodzi o te sprawy, powiazania pracy zawodowej z rodzina, wychowywaniem dzieci.
Ja akurat mialam to "szczescie", ze moglam zawsze pracowac, i teoretycznie, przykrych niespodzianek przy pózniejszej rencie (a planuja ja dla mnie po skonczeniu 67 roku zycia, czyli za 23 lata...) Innym faktem jest to, ze jestem autentycznie ostatnio jakos zmeczona tym wszystkim. 2012/03/01 21:00:35
Bardzo chętnie pracowałabym go 67 roku życia. Byle tylko była praca. Normalna. Nie w terrorze, nie za 700 zł, nie z ciągłymi nadgodzinami. Teraz pracę mam cudną, ale... za dwa lata? Za pięć? Za piętnaście... To wszystko nie jest takie proste, ale cóż, kompleksowo już się wypowiedziałam u siebie, więc nie będę się powtarzać.
2012/03/03 10:47:21
Zabrzmiało przejmująco, ale i sprawa jest poważna. Bo też zastanawiam się, co mój pracodawca zrobi ze mną. Już teraz jestem dinozaurem, po mnie długo długo nic, a potem ryczące trzydziestki, które zmieniają się jak w kalejdoskopie. W etatowej jestem chyba jedynym stałym elementem, bo reszta, łącznie z kadrą ewoluuje. A jakbym miała tam siedzieć do 67 ??? Nie wiem, czy dam radę nadążyć z przyswajaniem wciąż nowej skomplikowanej wiedzy. Na razie nie ustępuję, a nawet wręcz przeciwnie, doświadczenie zawodowe i życiowe stawia mnie przed młodymi, ale jak długo ? A poza tym chciałabym być sprawna i umysłowo i fizycznie, jak już do emerytury doczekam, bo przecież zamierzam wyjechać zwiedzać Portugalię:))
Mam troje dzieci, więc chętnie przyklaskuję tym, którzy chcą do kapitału początkowego dodać po 10% za każde dziecko. Przynajmniej emerytura będzie ciut wyższa, miejmy nadzieję:) A Tobie, Rest - zdrowia! 2012/03/11 20:42:17
Rest, a Ty obliczałaś sobie, kiedy tak naprawdę powinnaś przejść na emeryturę po nowemu? Bo na mój rozum w Twoim przypadku to nie będzie dużo później. Mi ktoś wyliczał, ze mój wiek emerytalny to 62 lata z kawałkiem, a ja jestem z 1962 r.
2012/03/20 06:37:27
życzę Ci tego (i sobie też) aby politycy długo jeszcze się kłócili na temat emerytur to może nam się uda przejść na emeryturę w rozsądnym wieku i skorzystać z pieniędzy którymi składamy latami
2012/03/20 14:02:11
Hallo Rest,
wiem, ze cie nikt nie "dobil", bo siem pokazujesz na innych blogach ;) Jak ci leci? Pozdrowienia i zdrowia posylam! 2012/03/24 12:58:57
Postanowiłam zacząć wiosnę. Posadziłam mnóstwo bratków na balkonie, jest super! No, i czekam na święta (guzik prawda- na wolne!). D
2012/03/28 08:10:35
A już się zastanawiałam, czy ktoś cię przypadkiem nie posłuchał :)
Ale jak przynajmniej bywasz na innych blogach, to dobry znak :) 2012/03/31 09:48:22
Rząd chce, żebyśmy pracowali do śmierci płacąc ZUS, żeby mógł sobie nowe marmurowe siedziby wybudować.
Nie dajmy się! Pozdrawiam. 2012/04/01 14:59:34
Klecą nowy projekt ustaw, może damy radę dodatkowe dwa lata. Dwa to nie siedem. Pozdrawiam
2012/04/07 01:25:17
ikanore - naprawdę - coraz częściej myślę, że się cieszę, że nie jestem już młoda i już nie tak długo będę musiała to wszystko znosić...
ostatnia.taka - świadczenia jakiekolwiek przysługują ludziom, którzy pracują na etacie (ja nie pracuję oficjalnie). Pomagając mężowi w "firmie" czekam tylko na osiągnięcie wieku emerytalnego (staż mam). Stąd moja złość, że przesuwają i moje czekanie się przedłuża. lady_lavender - nie zazdroszczę Ci - właśnie z powodu wieku. Gdybym była taka młoda jak Ty, to chyba bym się pochlastała. No, ale - tak jak piszesz - jedyne wyjście, to nastawić się na pracę do śmierci. Porażka... stardust - dzięki za życzenia zdrowia - stale aktualne! :( 54ira - to na przykładzie siostry wiesz, o czym piszę. semi - przytulaj, przytulaj - potrzebne mi jak nie wiem co! ;))) danaksz - nie martw się! Przyjdzie nowy rząd, to zmieni przepisy i będzie dla ludzi. ;))) Bratków ani innych kwiqatków nie sadziłam, a i na święta też za bardzo nie czekam. Wolne? Niedziela i poniedziałek ledwie... hanula - kiedyś byłam z tego dumna - teraz mi przeszło. Może dlatego, że odbija się na zdrowiu i nie mam żadnego zadośćuczynienia (nawet w dobrym słowie)? Dzięki - zdrowie jak najbardziej się przyda! (wcale mi nie lepiej) bbm - dzięki pięknie - żeby jeszcze zadziałały te życzenia... agusiasien - witaj tutaj! Nie wyobrażam sobie bycia młodym w teraźniejszych czasach - to nie na moje nerwy. A "posiadanie" dużo starszego męża ma swoje niezaprzeczalne zalety, ale i (w późniejszym wieku) wady. Wszystko zależy od umiejętności przystosowania się. Ja już 9 rok sobie chwalę... spirit_of - tak - właśnie teraz odczuwam to, jak dostaję po dupie. A najbardziej wkurza mnie puste gadanie o polityce prorodzinnej. Brak słów po prostu. A siły miałam tylko ewentualnie na czytanie i komentowanie. Samo pisanie mnie odrzucało. Także wesołych świąt życzę! daria - ja Ci życzę, żebyś pracowała tu, gdzie teraz do emerytury. Na pewno dasz radę! Pamiętam jeszcze te czasy, kiedy babeczki z mojej pracy w biurze przechodziły na emerytury po 40 latach pracy przy tym samym biurku!!! Teraz to abstrakcja. Zdrowie to jest to, czego mi teraz najbardziej potrzeba - dzięki! zielonapirania - niestety - jak zapewne śledzisz - z polityką prorodzinną jesteśmy na bakier. Bardzo by mnie satysfakcjonował dodatek do emerytury lub szybsze przejście jako pewnego rodzaju rekompensata za lata "stracone" na wychowywaniu dzieci. Moje bezdzietne koleżanki pięły się wtedy w górę kariery zawodowej. Ja zawsze wracałam na koniec kolejki. One teraz ciągle pracują (nierzadko w tym samym miejscu), a ja - wieczna tułaczka. Nie ma sprawiedliwości. Za życzenia dziękuję. Bardzo. dorota - nie dosyć, że nie wróciło, to jeszcze zostałam (zostaliśmy) dobici (chyba w ramach spełniania życzeń). Nie wiem, kiedy wrócę do pionu, ale nie jest dobrze. ilenka - rzeczywiście - JA (wg założeń) przejdę na emeryturę w wieku 60 lat i 8 m-cy. Pisałam raczej o problemie ogólnie, przejmując się cokolwiek losem młodszych koleżanek. Prawda też jest taka, że - jak już się dożyje do tej 60-tki i trzeba czekać jeszcze 8 miesięcy, to się wydaje, że to cała wieczność jeszcze. I stąd moje łkania ;))) zielonamila - witaj tutaj! I trzymaj nadal. Potrzebne. szpill - słusznie prawisz - też liczę na zwłokę. Jak najdłuższą. fidrygauka - a jednak mnie ktoś posłuchał. Ledwo żyję i (mimo, że ktoś mnie jednak dobił w połowie marca) nie mogę się pozbierać. A blogi czytam stale i wszystkie, bo mam w rss-ach. Jak mnie najdzie, to i komentarz wrzucę. Żyję, ale co to za życie... |
|